Zdaniem biegłych z RODK: "Matka ma prawidłowy wgląd w przeżycia dzieci, preferuje właściwe postawy wychowawcze..."

Kolejny z licznych przykładów prawdziwego i przerażającego podejścia R do spraw wychowawczych i obowiązków wobec domu i dzieci, a zwłaszcza do Uli, którą R i jej rodzina mocno dyskryminuje. Po odprowadzeniu Uli do przedszkola, odwożę R samochodem do pracy. Rozmowa na tematy bieżące - w tym przypadku na temat problemów R z wychowywaniem dzieci i różnicach w podejściu do naszych córeczek między mną, a R.
R:	Trudno, żebym tutaj o 2-giej przyjeżdżała po południu
D:	To zostaw to swojemu tacie
	Twój tata, może przyjść...
R:	Nie mam teraz gotówki
	W ogóle nie mam pieniędzy.
D:	To niech twój tata zapłaci, to zwrócisz mu za moment
R:	Na pewno będzie miał 300zł...
D:	Renia...
R:	No to co, trzeba było zapłacić
D:	Nie mam tyle...
R:	No to ja też nie mam
	O co masz do mnie pretensję
D:	Bo miałaś zapłacić i co z nimi zrobiłaś?
	Co zrobiłaś z tymi pieniędzmi, co miałaś zapłacić?
R:	Jezus Maria!
	A ty co zrobiłeś?
D:	Ja ci je dałem.
R:	2,5x więcej zarabiasz, nic mi nie dałeś
D:	Owszem, wzięłaś ode mnie na przedszkole.
R:	No kurwa mać, już nie pierdol!
	No co ty pierdolisz, na jakie przedszkole?
D:	50zł ???
R:	Jakie 50zł mi dałeś jak byłeś chory, no co pieprzysz?
	Nawet 20-tu mi nie dałeś, co pieprzysz?
	Dałeś mi 13zł na pizzę?
D:	Sama wzięłaś
R:	Sama na pizzę wzięłam...
	No chyba ty jesteś pojebany.
	Ja ci wzięłam 13zł na pizze, bo ja chciałam nagle pizze kupić wracając z zajęć... (zajęcia po pracy)
	To były całe pieniądze, które widziałam przez cały dzień jak byłeś chory.
 	No co pieprzysz takie głupoty!
	No co pierdolisz, że mi dałeś jakieś pieniądze!
D:	Następnym razem dałem ci....
R:	Płacę za to przedszkole, odkąd ona jest w 2-giej grupie zapłaciłeś chyba raz
D:	Nie Reniu.
R:	Płacę co miesiąc za to przedszkole...
	Co mi, że jakieś pieniądze od ciebie dostałam.
D:	Wrzesień, październik, listopad i styczeń ja zapłaciłem
R:	Od listopada płacę ja.
	Regularnie miesiąc w miesiąc...
D:	W listopadzie ja zapłaciłem.
R:	Niemożliwe...
D:	Grudzień ty zapłaciłaś, a w styczniu nie zapłaciłaś
R:	Słuchaj!
	I druga kwestia, ja po prostu... nie będzie takiego twojego zachowania.
	Wczoraj wieczorem (dzieci) idą spać 
	Pierdolisz coś przez telefon dając im do zrozumienia, że wcale nie jest pora spania.
	Wyłażą z łóżka, nie ma w ogóle twojej reakcji natychmiastowej, że mają do łóżka wracać.
	Nie ma nic!
	Żadnej reakcji słownej: "wracaj do łóżka"!
	Od razu bezpośrednio, bez żadnej dyskusji!
	Dzisiaj rano robi cyrki - jaka jest twoja reakcja?
	Stoisz i się gapisz?!    [wrzeszczy]
	No przecież czegoś takiego nie może być!!
D:	Ale uspokój się...
R:	Rozumiesz?!
	Rozumiesz, że masz od razu interweniować i od razu jej (Uli) mówić normalnie jakie masz oczekiwania?!
	Jak ja mówię, że się ubiera i wychodzi do przedszkola, to ty nie stoisz jak pajac i się nie patrzysz!
	Tak samo na tym korytarzu...
	Przychodzi ta małpa (Ula), stoi, nie wiem, czy coś gada do ciebie, czy nie, nie istotne, stoisz i się
	patrzysz, a ta wali do drzwi.
	Czy ty jesteś jebnięty?
	Masz ją brać za frak i prowadzić do przedszkola !
	Skoro o tym jest cały czas rozmowa!
D:	Renia, nie krzycz...
R:	Jedno stanowisko!
	Ja mówię, że ma iść do przedszkola, to ty nie robisz... nie stoisz jak ciele!
D:	Uspokój się.
R:	I nie gapisz się po prostu na to wszystko!!!
D:	Renia, wyrzucasz małą (Ulę) za drzwi, wydzierasz się na nią - czy wiesz jak to słychać?
R:	To co z tego?!
	Ty ją bierzesz za frak nie dyskutując - mówisz jej, że ma iść do przedszkola!
	A nie wygląda na to, że ja jestem jedyną osobą, która każe jej iść do przedszkola!
D:	Nie, tak nie jest.
R:	Nie było żadnej, kurwa twojej reakcji dzisiaj!!!
D:	Była reakcja...
R:	Nie było!!!
	Nie było, stoisz po prostu jak ten matoł i się gapisz!!!
D:	Renia, czy odprowadziłem ją (dziecko) do przedszkola?
R:	Kurwa, nie o to chodzi!!!
	Ona (Ula) robi takie cyrki w domu!
	Czy ty nie możesz stanąć i dać jej normalnie powiedzieć, że ma wychodzić!
	Że ma zamknąć ryja i wychodzić!
D:	Nie, bo tak się nie robi.
R:	Kurwa, tak się nie robi?!?!
D:	Przestań krzyczeć.
R:	Tak się nie robi, bo właśnie widzisz co jest.
	Pozwala sobie na coraz więcej, bo ona nie widzi, że ona potrzebuje!
	Że ona ma wyjść.
D:	Uspokój się.
R:	No, co uspokój się?!!!
	Matole jeden!!!
	No kolejny raz do ciebie o tym mówię.
D:	Przestań się tak odzywać do mnie.
	I nie wrzeszcz, bo naprawdę nie życzę sobie
R:	Po prostu mam tego dosyć!!!
	Żadnej reakcji!
	Stoi jak ciele i się gapi!!!
D:	Przestań... uspokój się, Renia... uspokój się.
R:	Naprawdę, ty się uspokój.
	Ty to po prostu normalnie do tego dziecka mów co ma robić!
	Kategorycznie, wyraźnie jej mów, co ma robić, a nie stój jak pajac i się nie patrz!!!
D:	Ale oczywiście, że mówię
R:	Ani na tym korytarzu, ani w domu!
	Ani wczoraj wieczorem przy tym spaniu i gadaniu przez telefon!
[4:43]
	Kurwa, no naprawdę, dostają jedno jasne polecenie ode mnie, a tu nie ma żadnej reakcji!
D:	Renia, uspokój się.
	Nie będę robił awantur na korytarzu.
R:	Nikt ci nie każe robić awantur!
	Masz jej powiedzieć kategorycznie, co ma zrobić i tyle!!!
	Brać ją za rękę i prowadzić!
	A nie stać i się gapić!!!
	O tym mówię!!!
	Nie mówię ci o żadnych awanturach!
D:	Uspokój się...
R:	Przestań, kurwa z tym uspokój się!!!
D:	Renia, dzisiaj jest ostatni dzień miesiąca .
	Chciałbym, żebyś się udała do psychologa...
R:	Odpierdol się!
	Po co się mam udać do psychologa?!
	Że ja mówię, 10 i 50x do dziecka jedno i to samo i nie ma w ogóle żadnej reakcji?!
	I nie ma żadnego wsparcia z twojej strony, to ja mam się do psychologa udać?!!! 
	Przestań pierdolić!!!   [potwornie wrzeszczy]
	Dobrze?!
	Robi sobie cyrki, pozwala na wszystko, a ty nic!
	Zwalasz na mnie?
D:	To nie jest prawda, że nic.
	Jak ciebie w domu nie ma, to jest wszystko w porządku.
R:	Tak?!
	To dobrze!!! [wrzeszczy]
	Kurwa, to ja się wyprowadzę w takim razie!!!
	Myślisz, że mi do czegoś to życie z tą pierdoloną Ulą potrzebne jest?

[5:56]

D:	Nie nazywaj tak mojego dziecka!
	Nie nazywaj tak mojego dziecka…
R:	Ona jest nienormalna!
	I to, że nie widzi od ciebie żadnej reakcji, to jeszcze bardziej ją utwierdza, że ma robić takie
	cyrki co rano!
D:	Renia...
R:	Robi cyrki, a ty stoisz i się gapisz bez słowa!!!
D:	Renia, ty ją w jakąś nerwicę wprowadzisz takimi zachowaniami.
	Rzucaniem się na nią, biciem i wrzeszczeniem.
	Konsekwentnie tak właśnie robisz.
R:	Ja każdy ranek zaczynam spokojnie, każdy ranek zaczynam od normalnej rozmowy z nią!
D:	Przestań krzyczeć na mnie.
R:	I co jest z nią?!
	I po prostu przechodzi do pewnego tematu, kiedy ona już mówi NIE!
	I po prostu nikt mnie nie wspiera, że ma się ubrać i wychodzić do przedszkola!
	Stoi i się gapi, zajmuje się sobą, siedzi w łazience...
	Ja się rzucam, ona mi się ciska, rozbiera, wybiera itd.
D:	Renia, powiedziałem ci: pójdźmy do psychologa... [przerywa mi wrzaskiem]
R:	Odpieprz się ode mnie!
	Ja się wyprowadzę z Karolką, może być takie rozwiązanie !!!
	Ja po prostu nie chcę tej wrednej Uli oglądać!!!
D:	Przestań!
R:	Jest to nie pierwszy raz, ja już po prostu nie mogę na nią patrzeć!!!
D:	Uspokój się Renia...
R:	Wredne dziecko!
D:	Ale posłuchaj mnie...
R:	I żadnej reakcji z twojej strony!
D:	Są reakcje z mojej strony
R:	Nie ma tak jak dzisiaj!!!
	Nawet mówię do taty, że mam tego dosyć, on mówi że się też dziwi, że stoisz bez słowa i się gapisz!!!
D:	To ja porozmawiam dzisiaj z twoim tatą, bo najwyraźniej (???)
R:	Odpierdol się od mojego taty!
	Odpierdol się od mojego taty!!!
	Ja tylko mówię do niego, że mam już dosyć tego że ja się sama muszę, a on mi przytaknął, że też się
	dziwi, że ty tak bez słowa stoisz i się gapisz!
	Więc widocznie tak było!!!
	Skoro on to też potwierdza!!!
	Więc mi nie mów teraz, że tak nie było!
D:	A czy twój tata wyjaśni jak było jak ty byłaś w wieku Uli i Karolki - gdzie on wtedy był ???
R:	Przestań!
D:	I kto wychowywał was?
R:	A co ty możesz wiedzieć?!
	Normalnie do pracy chodzili i wracali
D:	No właśnie - i też były takie awantury przy wyjściu do przedszkola?
R:	Nie było tak, że się mama musiała o coś rzucać, a on sobie wychodził albo sobie czekał!
	Albo nie reagował - nigdy tak nie było!
	I ty się już nie dopytuj, bo naprawdę nie ma to już sensu.
D:	Renia, rozmawiałem z twoim...
R:	Jezus Maria!
D:	Chcę ci coś powiedzieć...
R:	Nie wiem, czy mnie to interesuje...
D:	Rozmawiałem z panią (psycholog) w przedszkolu i mamy przyjść do przedszkola porozmawiać obydwoje .
R:	Tak, akurat... ty rozmawiałeś...
	To ty sobie wymyśliłeś.
D:	Renia...
R:	Darek, kurwa, to nie jest żaden problem psychologiczny!!!
	Ona (Ula) po prostu widzi, że Karolka zostaje w domu i zaczyna cyrki!
D:	Renia, w przedszkolu też ma koleżanki, które też mają rodzeństwo i które też chodzą do przedszkola.
R:	Nie, jakoś nie specjalnie te dzieci mają rodzeństwo.
	Nie specjalnie mają rodzeństwo!
D:	Renia, nie potrafisz sobie z tym problemem poradzić...
R:	Jakim problemem?!
	Siedzisz w domu, siedzisz obok i się gapisz!!! [wrzeszczy]
	Ja sobie z problemem nie mogę poradzić!
D:	Renia, codziennie ja ją odprowadzam do przedszkola
R:	Nie, kurwa, skończyło się!
	Ponieważ ja już mam problemy w pracy przez to spóźnianie się, wracamy do tego, co było we wrześniu (2007)!
	Ja po prostu wychodzę sama za dwadzieścia ósma i pierdole to!
	Po prostu tak będzie.
	Koniec, kropka!
	Bo widzę, że to, że ja... yyyy... kosztem tego mojego... reputacji w pracy, kosztem mojego przychodzenia
	i spóźniania się, ja tutaj nic nie mam, a wręcz jest coraz gorzej, więc widocznie nie ma to najmniejszego
	sensu.
D:	Nie krzycz na mnie.
	Renia...
R:	Nie ma to sensu!
	Dobrze, że idzie wiosna, nie będę się musiała przez śniegi przebijać.
D:	Praca nie jest rzeczą najważniejszą...
R:	Nie!
	Nie mój drogi, od 2 miesięcy spóźniam się regularnie pomimo tego, że powinnam być 8:15
	Jestem o dziewiątej, ledwo co!
D:	A ja jestem po 9-tej.
R:	I mam uwagi!
	I kurwa, wiem jak to jest w tamtej pracy.
	Gówno to kogoś obchodzi, o której przychodzi w przeciwieństwie do tej pracy tutaj.
	Więc jeżeli to nikogo nie obchodzi tam, to ty sobie możesz przychodzić o której chcesz.
	Skoro to przeze mnie są takie problemy rano!
	Dobrze!!! [wrzeszczy]
	Dobrze, ja już mam rozwiązanie.
D:	Uspokój się...
R:	Nie będzie tak, że ja się po prostu codziennie rano spalam, ciskam i wściekam i nic z tego nie ma!!!
	Wszystko jest na mojej głowie, a i tak do niczego to nie prowadzi.
D:	Renia, ja się z nimi ubieram...
R:	Bardzo dobrze, że się z nimi świetnie rozumiesz, to będziesz ją zaprowadzał do przedszkola!
D:	Spędzam z nimi masę czasu, bo ciebie nie ma.
	Jesteś albo na angielskim, albo na jodze...
R:	Przestań pieprzyć!
D:	I nie ma takiego problemu.
	Nie ma problemu, że idziemy zjeść kolacyjkę, nie ma problemu, że idziemy... [przerywa mi]
R:	To bardzo dobrze!!!
	Skoro wmawiasz mi, że ze mną jest problem, to w takim razie ty się będziesz nimi zajmował!
	Bo ja też mam dużo cierpliwości... na początku.
	Do każdej czynności!
	W momencie, kiedy 10x słyszę NIE, to ja nie będę tego tolerować.
	Bo ja się wściekam dopiero wtedy, kiedy kolejny raz nie robi (dziecko) tego, o co ja ją poproszę!
	Nigdy nie jest tak, że ja od początku, że ja się budzę rano i się wściekam!
	Nigdy tak nie jest.
D:	Możesz przestać krzyczeć?
R:	Nigdy tak nie jest!
	Zaczynam dzień od... yyyy... w miły sposób.
	Codziennie nawet nie mam potrzeby, żeby się od rana wydzierać!
D:	Renia, uspokój się...
R:	Jeżeli 10 razy, kurwa nie ma żadnej reakcji, to nie oczekuj ode mnie, że ja będę stała w drzwiach i
	się patrzyła!	[wrzeszczy]
	Skończyło się...
D:	Uspokój się i nie wrzeszcz na mnie, bo mnie już głowa boli od tego krzyku.
R:	Mnie też - wszystko!
D:	Powiedziałem ci...
R:	Do żadnego psychologa nie idę!
	Nie idę do żadnego psychologa!!!	[wrzeszczy]
D:	Powiedziałem, jeżeli się nie zapiszesz do żadnego psychologa, a dzisiaj masz ostatni dzień (wg.umowy)
	składam pozew o rozwód
R:	Odpierdol się!
	A skłaaaadaj...
	Naprawdę skłaaaadaj...
	Tylko ja ci powiedziałam jedno - ja nie będę jej (Uli) rano do przedszkola odprowadzać, zapamiętaj to sobie.
	To po prostu nie ma mowy.
	Skoro składasz pozew o rozwód, to bardzo dobrze.
	W takim razie, ja muszę mieć swoje pieniądze i ja muszę trzymać się pracy!
	I nie będę się narażać na jakieś dyscyplinarki z tego powodu, że jestem codziennie ostatnia w pracy.
	Nie będzie tak!
	Możesz sobie składać...
	A ja będę pracy pilnować
	I koniec, kropka.
D:	Renia, z tobą naprawdę coś się dzieje złego.
R:	Chyba jasno rozumiesz mój przekaz?
D:	Naprawdę powinnaś się zacząć leczyć, bo twoje takie wybuchy emocjonalne naprawdę niczemu dobremu nie służą.
	Ani w relacjach ze mną, ani z dziećmi
R:	Nie mają niczemu służyć.
D:	Zobacz, że po każdej awanturze, kiedy ty na nie krzyczysz, albo na nie naskakujesz to zobacz jak one
	się zachowują
	Zobacz jakie one są zestresowane ...
R:	Kurwa!
	Kurwa!!!
	Czy ty nie widzisz, tego dziecko ma rano wstać i wyjść do przedszkola?!
	Czy ty tego nie widzisz?
	Czy ty jak matoł, jak ostatni bałwan będziesz stał w łazience i...
D:	Nie obrażaj mnie...
R:	...i stał w korytarzu i gapił się i po prostu nic, nic nie robisz i wściekasz się na mnie, że ja mam
	taką reakcję?
	Bo ja się od rana szarpię z Ulą!
	Ja się od rana z nią o wszystko szarpię!
	A ty sobie kurwa stoisz obok i masz do mnie pretensję potem!
D:	Nie prawda, że nic nie robię: ubierałem jej spodnie, ubierałem jej sukienkę, bluzkę...
	Tak.
R:	Sranie w banie!
D:	Renia, to spytaj się swojego taty, bo on to widział.
	I przestań mi tutaj z takimi zarzutami skoro nie masz racji.
	Nie ma cię więcej w domu, nie spędzasz tyle czasu co ja z dziećmi... [przerywa mi]
R:	Przestań pierdolić!
	Przestań pierdolić, dobrze?
	Się na spędzał...
	To się teraz naspędzasz!
	Na żadnych urlopach z nimi nie siedziałeś całe lata.
D:	Siedziałem z nimi 2 tygodnie w... [przerywa]
R:	Dwa lata z nimi siedziałam!!!!! [potworny wrzask]
	To teraz ty z nimi pospędzasz, skoro ja siedziałam i nic innego nie robiłam, to teraz mogę sobie pójść
	na angielski i na ćwiczenia
	Nic to nie jest.
	Ja siedziałam z nimi na urlopach wychowawczych i jeszcze tego co ja siedziałam, to ty nie odsiedziałeś!
	Więc się zamknij!
	Jeszcze tego nie odsiedziałeś!!!
D:	Renia, ty siedziałaś, bo ci przysługiwało.
	W takim razie ja biorę dni z uwagi na urlop nad dziećmi i ja je będę wykorzystywał 
	A nie, będę ze swojego urlopu 2 tygodnie byłem na zwolnieniu lekarskim i siedziałem z dziećmi 
R:	A ktoś ci kazał?
	Ja ci kazałam iść na zwolnienie???
D:	W grudniu (2007) spędziłem 2 tygodnie z dziewczynkami, bo...
R:	Ja ci kazałam iść na urlop w grudniu?
D:	Tak, bo nie miał kto z dziewczynkami zostać.
R:	Gówno prawda!
D:	Dobrze, to nie będę brał więcej urlopu...
R:	Tak, już... już mi będzie robił???
	Wakacje są, przedszkole jest zamknięte i wtedy masz brać urlop.
	A nie urlop w grudniu, kiedy nie masz żadnych problemów.
D:	Był problem, że opowiadałaś... [przerywa]
R:	Przestań pierdolić!!!
	Urlop ci kazali brać, a ty skwapliwie wziąłeś!
	Nawet mówiłam, że jest bez sensu, to mówiłeś że nie możesz go już wycofać!
	I taka była rozmowa, bo ja ci mówiłam, że on jest nie potrzebny.
	Przestań mi przeinaczać i kłamać, naprawdę...
	Matoła głupiego (Ulę) jeszcze potwierdzać w tej jej zachowaniach.
D:	Renia, nic jej utwierdzam.
R:	Utwierdzasz nie reagując!
D:	Renia...
R:	Ty się idź dowiedz co ty masz robić jako rodzic!
	Bo gówno na razie robisz!
D:	Renia, ty oczekujesz że co, że ja będę wrzeszczał na nie tak jak ty?
	Żebym ją bił tak jak ty?
R:	Oczekuję, że bierzesz i wyprowadzasz do przedszkola!
D:	Ale to nie jest metoda.
R:	Oczekuję, że bierzesz i wyprowadzasz!!!
	Gadanie do niej... schodzi pół godziny na gadaniu i proszeniu jej!
	Jest po prostu NIC !!! [krzyczy]
D:	Krzyk i siła, to nie jest metoda skuteczna dla dzieci.
R:	Proszę cię tylko... zamknij się!
	Bo ja ją proszę zanim ona zacznie robić cyrki z tym ubraniem i jest 10 razy proszona o zmienienie.
	Więc 10 razy normalnie jest proszona, żeby się ubrała.
	W dupie to ma!!!
	Ona (Ula) ma to po prostu wszystko w dupie!!!
D:	Renia...
R:	Nie chce mi się już gadać, koniec!
	Koniec!
D:	Jeszcze jedna rzecz...
R:	Nie...
D:	Jest taka reakcja dziecka, ma za mało miłości, za mało uwagi poświęcanej, że zwraca na siebie
	uwagę we wszelki możliwy sposób.
R:	Przestań mi pierdolić
D:	Czy zastanawiałaś się nad tym, czy może ona nie potrzebuje twojego ciepła?
R:	Że od samego rana ona właśnie to ma na uwadze...
D:	Nie, to się kumuluje, wiesz?
	Z dnia na dzień...
	Z dnia na dzień się to kumuluje.
	Zobacz jak one się zachowują - jedna i druga, bo one się dokładnie tak samo zachowują.
R:	Nie, bo wcale nie.
D:	Owszem tak.
	Ale tylko zwrócę ci uwagę na jedną rzecz - jeżeli ty na nie najeżdżasz, albo krzyczysz, albo je uderzysz,
	to pierwsze, co one robią, to płaczą, że chcą do mamy...
	Mimo, że ty ją... doprowadziłaś do takiego stanu.
R:	Że ty pajacu tego nie widzisz...
D:	Nie nazywaj mnie tak.
R:	... że ja nie krzyczę "na dzień dobry"?
	Że ja się nie wściekam po prostu mówiąc pierwszy raz jakąś rzecz?
	Tylko jak mówię 10 raz tę samą rzecz, to dopiero wtedy!
	Tego nie widzisz?!!!
D:	Ale właśnie widzisz...
	Nie potrafisz swoich emocji trzymać na dystans?
R:	Nie.
	Bo ja nie będę z matołem (Ulą) po prostu mieć do czynienia!
	Że jak 10 razy mówię i nie ma żadnej reakcji!
	I kurwa, nie ma żadnego wsparcia z twojej strony.
D:	Jest Reniczku...
R:	A ja sobie mogę gadać i gadać i gadać!
D:	To co robisz, to nie jest gadanie, to jest awanturowanie się.
R:	Nie, to wtedy dochodzi do krzyków.
D:	Zrozum jedną rzecz...
R:	Zamknij się!
	Po prostu naprawdę się z tobą nie zgadzam!
	Przestań się [???] bo o to chodzi, że stoisz jak słup soli
D:	Ja ci tylko mówię, zasięgnij porady specjalistów...
R:	Odpierdol się!!!!!	[potwornie wrzeszczy]
D:	Dobrze.
R:	Mogę wrócić do Krakowa i nie potrzebuję żadnej porady specjalisty.
D:	Proszę bardzo.
R:	Mam po prostu... rzygam tym życiem rodzinnym, naprawdę RZYGAM!!!
	Nie potrzebne mi to było do niczego!!!
D:	Dobrze, w takim razie spakuj się i wyjedź i nie katuj dzieci
	Bo tym swoim zachowaniem robisz im tak ogromną krzywdę w psychice - wiesz?
	Robisz im krzywdę!
R:	Przestań pierdolić!
	Przestań pierdolić!!!
	Do matoła (Uli) 10 razy to samo, to ty tego nie widzisz?!!!
D:	To NIE jest matoł.
R:	To nie widzisz, że się do niej mówi 100 razy!
	Normalnie się do niej mówi, czy ty tego nie widzisz?!!!
D:	Problem na tym polega, że ty nie mówisz normalnie, tylko zaraz się w tobie "gotuje" i jej zaczynasz...
R:	Przestań idioto jeden!
D:	I tracisz nad... (sobą panowanie)
R:	Rozmów na temat jej normalnego ubierania w spokojny sposób było 20 minut!!!
	Było 20 minut, zanim wyszłam z siebie!
	I po prostu nie będę tego więcej tolerować!
	Że ja do niej mówię, przez 15 minut, jest gadka na temat jej ubierania, a ona ma to w dupie!!! [wrzeszczy]
	A ona ma to w dupie!
D:	Renia...
R:	I brak twojej reakcji ją utwierdza, że ona będzie mi robiła cyrki za każdym razem jak ja coś do niej mówię!
	To ona mi robi cyrki!!!
	I mnie w ogóle nie słucha!!!
	Więc reakcja jest taka, że w końcu dostaje w dupę!
	I tyle jest!
	Jak nie słucha mnie jak mówię do niej 15 razy,w końcu  dostaje w dupę!
	Koniec, kropka!
	Żaden psycholog nie jest tu potrzebny!!!
D:	Ty nie mówisz do niej, tylko się do niej wydzierasz...
[18:48]
R:	PRZESTAŃ !!!
	Idioto, bo ci mówię właśnie!
D:	Uspokój się...
	Renia, uspokój się...
R:	Że normalnie się ma zachowywać i normalnie się ma ubrać było od 7:30 do 8-mej.
D:	Renia, ona się zachowuje, tak jak ty.
	Zobacz jaka ona jest znerwicowana przy... (tobie)
R:	Kurwa mać!!!	[cały czas krzyczy]
	Czy do ciebie dociera co ja mówię do ciebie?!!!
	Czy ja ledwo otworzyłam oczy i zaczęłam się do niej drzeć na temat jej ubrania?
	Czy tak było?
	Czy ledwo otworzyła szufladę, a zaczęłam się do niej drzeć na temat ubrania?
D:	Nie, założyła coś innego i wtedy zaczęłaś się drzeć.
R:	5 razy się przebierała.
	5 razy się przebierała!!!
	Za ostatnim razem też ją prosiłam, by to zdjęła!
	Zaczęła się drzeć i zaczęła się wściekać.
	Dostała w końcu w dupę.
	Ale było...
	Ale jej to na psychikę szkodziło...	[śmieje się]
	To wreszcie ją wyprostowało!!!
D:	Dobrze...
	A dlaczego ja muszę wysłuchiwać pół godziny krzyków twoich?
	Nie możesz normalnie ze mną porozmawiać?
	Jak dorosły z dorosłym?
R:	Nie mam ochoty.
D:	I tak samo jest z dziećmi...
R:	Bo ja cały czas mówię jedno i to samo!
	A ty mi po prostu pierdolisz o dupie Maryni w tym momencie!
	I nie słuchasz, co ja mówię w tej chwili do ciebie!
	Skoro ja mówię, że oczekuję reakcji, w postaci kategorycznego stwierdzenia, co ona ma robić, to ty nie robisz
D:	Jest moja reakcja.
R:	Nie ma twojej reakcji [wrzeszczy]
	O to kurwa chodzi!
	Że stoisz jak matoł i się gapisz!
	Koniec rozmowy!
	Koniec rozmowy!!!! [drze się]
D:	Nie oczekuj, że będę się awanturował...
R:	Nikt ci kurwa, czy ty rozumiesz?!!! [wrzeszczy]
	Czy ty jesteś taki głupol?!!!
	To ty idź psycholu do psychologa!
	Skoro nie rozumiesz, co ja mówię do ciebie
	Nie każę ci się wydzierać, nie każę ci się jej... jej ruszać w ogóle!
	Masz jej mówić kategorycznym głosem co ma zrobić 
D:	Uspokój się...
R:	Ty umyjesz ręce i staniesz i gapisz się, albo siedzisz w łazience, żebyś musiał się sobą zajmować
	Kurwa, albo zaczniesz reagować i jej mówić co ona (Ula) ma robić normalnym tym samym...
	yyyyy... to samo masz jej przekazywać, co ja jej mówię, albo po prostu nie mamy o czym rozmawiać.
	Bo nie będzie tak, że ja się po prostu o wszystko mam rano rzucać.
	A ty się zajmujesz sobą, tudzież stoisz z kurtką i się gapisz.
	To jest twoja reakcja?
	I o to masz do mnie pretensję?
	Odpierdol się w takim razie.
D:	Ile razy odprowadzałaś Ulę do przedszkola?
R:	Odpierdol się, bo o czym innym jest teraz rozmowa!
D:	Za każdym razem...	[przerywa mi]
R:	Kurwa mać, o czym innym jest teraz rozmowa!
D:	Mowa jest o wychodzeniu Uli do przedszkola.
R:	O czym innym jest teraz rozmowa!
	Że nie ma tak, że ja ją proszę 100 razy o jedną rzecz, a ty stoisz jak matoł!
	I patrzysz!
	Nie ma tak!
	Przestań mi teraz o odprowadzaniu.
D:	Mam dość już tego wrzasku twojego.
	Zdenerwowałaś mnie tym.
R:	Słuchaj, ja naprawdę ma to w dupie
	Masz zrozumieć co ja do ciebie mówię i się zastosować!
D:	Nie... masz się udać do psychologa i to jak najszybciej...
R:	Odpierdol się!
	Czy ja nie jasno powiedziałam o co mi chodzi?
	Czy jeszcze nie rozumiesz o czym ja mówię?!!!
D:	Renia, posłuchaj mnie - jesteś chora, musisz się leczyć.
	Zasięgnij porady u specjalisty, naprawdę.
R:	Odpierdol się!
	Mówię do ciebie.
	Ty zasięgnij.
	Ty zasięgnij pierdolcu jeden, albo zacznij wreszcie reagować.
	Na to co się rano dzieje zacznij wreszcie reagować!!!
D:	A sąsiadka z góry potem chodzi po sąsiadach i nagaduje 
R:	A ty co?
	A ty zamiast jej powiedzieć, że to nie jest jej sprawa, żeby się odczepiła, to ty jak matoł kolejny
	raz jej wysłuchujesz!
D:	Renia, nie wysłuchuję jej...
R:	Wysłuchujesz!
	Tak samo jak kiedyś przyszła, jak wychodziłam po coś na surówkę, to co jej powiedziałeś?!!! [wrzeszczy]
	Że ze mną porozmawiasz!
	Matole jeden!
	Zamiast ją pogonić po prostu na cztery wiatry, to ty jej wysłuchujesz!
	Dając jej tym samym, że nie trzymasz się tego frontu.
D:	Renia, uspokój się...
	Jeżeli ona przychodzi i mówi, że cały czas ciebie słyszy i dzieci płaczą, jak tylko z tobą są to
	non-stop są wrzaski, no to co ja mam jej powiedzieć.
	Dzisiaj przyszła, nie rozmawiała ze mną.
	Przyszła, pukała do sąsiadki  nie do mnie.
	Na jaki temat miałem z nią rozmawiać?
	Nie przyszła do mnie, to i słowa nie powiedziałem.
R:	To dlaczego nie wziąłeś Uli, nie wziąłeś jej za frak, ledwo wyszła z drzwi nie wziąłeś jej do
	przedszkola, nie wziąłeś ją na ręce, nie wyprowadziłeś do przedszkola, tylko stałeś na schodach
	i czekałeś jak robi awantury.
	Czy ty się dobrze czujesz?
D:	Wywiesiłaś... [przerywa mnie]
R:	To co z tego że się wywie... uwiesiła!
	Co z tego, że się uwiesiła!!!! [krzyczy]
	Bierzesz ją na ręce i prowadzisz do samochodu!
	A ty jak pajac stoisz jak ona będzie te awantury robiła na korytarzu.
	Czy ty jesteś mądry?
D:	Renia... [chcę coś powiedzieć, ale nie daje mi dojść do słowa]
R:	Czy ty się dobrze czujesz?
D:	Dasz mi coś powiedzieć?
R:	Nie ważne, że się uwiesiła.
	Jesteś silniejszy - bierzesz ją i prowadzisz do przedszkola!!!
D:	Siłą, to sobie możesz, ze ... [przerywa]
R:	Siłą! Żeby wiedziała o co chodzi!!!
D:	Nie Renia.
R:	Siłą to można gardło zdzierać, a ona (Ula) nie wie co się do niej mówi.
D:	Siłą do dzieci, to jest bardzo złe podejście.
R:	Matole!
	Matole jeden!
	To masz nie siłą?
D:	Moge wyjaśnić?
R:	To masz darcie pod drzwiami i sąsiadkę?
	To masz nie siłą.
D:	Mogę ci wyjaśnić?
	Uwiesiła się klamki, a ty ją trzymałaś z drugiej strony...
R:	Nie trzymała...
D:	Widziałem
R:	Nie trzymałam, bo poszłam do łazienki...
D:	Renia widziałem, że ta klamka nie chciała się nawet opuścić
R:	Nie trzymałam klamki z drugiej strony!
	Ja nie trzymałam klamki z drugiej strony!
	W ogóle się zajęłam swoimi sprawami, bo myślałam, że ją bierzesz za frak i prowadzisz do przedszkola!
	Jak idiotka miałam drzwi i klamkę trzymać?
	Zastanów się trochę?
	Po co miałam klamkę trzymać, skoro zamknęłam drzwi na zamek?
D:	Renia, stałaś pod drzwiami i tak się wydzierałaś, że ja słyszałem wszystko i cały blok też słyszał.
R:	I co z tego...
D:	I to z tego, że podsycasz atmosferę i zdziwisz się jak ci zrobi jakiś numer sąsiadka.
R:	No i co z tego?
D:	To z tego, że będziesz musiała się znów tłumaczyć i wtedy na psychologu się nie skończy - wiesz dobrze o tym.
	Więc rób dalej takie rzeczy...
	Kolejna rzecz:
	Ja próbuję tłumaczyć dziecku, a nie... [przerywa mi]
R:	Jezus, ty idioto jeden.
	Ja do ciebie nie mówiłam tyle razy, że ty przestań jej tłumaczyć, bo to do niej to tłumaczenie, to jak
	grochem o ścianę
D:	Nie Renia.
R:	Jezus Maria, nie mam ochoty z tobą rozmawiać więcej.
D:	To jest dziecko (Ula), któro ma 4 lata, ono już rozumuje - wie co jest dobre, a co jest złe i ... [przerywa mi]
R:	Od rana tłumaczę, co ma zrobić i po prostu jest zero reakcji!
	Od rana tłumaczę, zostaw mnie...
	Zostaw mnie i nie każ mi jej więcej tłumaczyć!!!
	Ona ma po prostu w dupie, co ja do niej mówię.
D:	Nie, Renia.
	Nie dostrzegasz jej potrzeb...
R:	Nie.
D:	Ona ma potrzeby...
R:	Kurwa, przestań się silić na jakiegoś psychologa!
	Przestań się silić!
	To ja rano będę jej problemy omawiać???
	Rano ma się ubrać, umyć i iść do przedszkola!
D:	Dziecko ma swoje potrzeby związane z miłością...	[przerywa krzykiem]
R:	Uspokój się!!!!!
	Tak, z miłością... kurwa, co ty pierdolisz?!
	100 razy do niej mówię, żeby się normalnie ubrała, a ty mi będziesz o pierdołach z miłością tłumaczył!
D:	Renia, dasz mi powiedzieć?
R:	Nie, nie - koniec...
	Koniec!!!! [wrzeszczy]
	Koniec!!!!!!!! [potworny wrzask]
D:	Renia, mam propozycję...
R:	Odwal się!
D:	Wracasz dzisiaj do domu, pakujesz się i przez weekend nie chcę cię widzieć na oczy.
	Dzieci zostają ze mną.
	Nie będę stresował dzieci twoją obecnością, twoimi awanturami i twoim zachowaniem.
	Tydzień ma cię nie być w domu.
	Bo ja się już teraz coraz bardziej boję o zdrowie psychiczne swoich dzieci - wiesz?
	Tym, co się dzieje...
R:	Jezus, czy ty matole nie możesz tego zobaczyć?
	No nie możesz tego zobaczyć, że się dzień zaczyna normalnie?
	Nie możesz tego zobaczyć, że ci matoł (Ula) po prostu na wszystko mówi nie!
D:	Renia, jak widzę twoją reakcję, to się nie dziwię, że ona tak reaguje.
R:	Nie.
	Nie, najpierw ja ją proszę o wszystko.
	Najpierw ja ją proszę!
	I pomimo tego, że mówi nie, to ją proszę dalej!
	Dopiero jak kolejny raz się zaczyna wściekać, to wtedy dostaje w dupę.
	I dostała dziś pierwszy raz nie wiem odkąd.
D:	Wczoraj też od ciebie dostała...
	Przypomnij sobie - wczoraj też dostała od ciebie...
	Nie potrafisz sobie z nią poradzić, żeby nie było awantur?
R:	Dlaczego ty sobie z nią nie poradzisz?

Nagranie z tego zdarzenia

Sprawca przemocy R - zdaniem biegłych z RODK:
Ojciec zaś zdaniem biegłych z RODK jest:
Konkluzja biegłych z RODK: Sąd Rodzinny:
Zobacz więcej przykładów